Główna Konie Bilety Lotnicze Ryanair Wizzair Wycieczki Alpy Bilety Rzeszów Mapa Podkarpacia Tanie Loty
Kamera Rzeszów Bilety Autokarowe Zdrowie i Uroda Ciąża i Poród Dieta i Odchudzanie Wypożyczalnia Pizza Rzeszów
DODAJ OFERTE Aktualności BANERY REKLAMA Prywatność Kontakt Foto Wycieczki Rzeszów MTB Rzeszów
Agroturystyka
Apartamenty
Biura turystyczne
Domki letniskowe i wypoczynkowe
Hotele i Motele
Ośrodki wczasowe i wypoczynkowe
Pensjonaty i Pokoje Gościnne, Kwatery
Pola namiotowe
Przewodnicy i Piloci
Pływalnie i Baseny
Restauracje i Gastronomia
Sanatoria
Schroniska
Sklepy sportowe i turystyczne
Stadniny koni
Wędkarstwo
Wyciągi narciarskie
Wypożyczalnie i inne usługi turystyczne
Dodaj ofertę
Gdzie spędzisz Wakacje 2011?
Bieszczady
Beskid Niski
Pogórze
W mieście
U rodziny
Ze znajomymi
Wyniki :: Więcej

.: I Bieg o Puchar Rzeźnika - Bieszczady 25.06.2004

Do udziału w I Biegu o Puchar Rzeźnika zgłosiło sie ostatecznie 10 osób: 4 drużyny i dwóch zawodników niezrzeszonych, którzy, ze względu na regulamin biegu,  biegali razem jako jedna drużyna. Start odbył sie kilka minut po wschodzie Słońca, o 3.24, z przed kościoła w Komańczy.
Uczestników biegu na trasie asekurowały dwa samochody (tutaj wielkie podziękowania za pomoc); które podawały zawodnikom napoje izotoniczne oraz posiłki na czterech punktach regeneracyjnych (tam, gdzie trasa biegu przecinała drogi, po których dało sie jechać samochodem). Pogoda była własciwie idealna: chłodno i pochmurnie, ale bezdeszczowo. Deszcz padał w nocy przed biegiem. Trasa prowadziła częściowo przez las, a częściowo połoninami. W niektórych miejscach dość błotnista:  na początku (od ok. ósmego do mniej wiecej 15-go kilometra – podejscie na Chryszczatą) i mniej więcej pomiędzy 50-tym a 55-tym kilometrem (podejście na Smerek), na długich odcinkach kamienista. Podejścia i zejścia miejscami bardzo trudne i strome, suma przewyższeń ponad 3500m (wg. wskazań GPS). Ogólnie—trasa ciężka i długa. Blisko 75 km wg. wskazań GPS. Jak to powiedział jeden z uczestników: Kurwa, ale to jest wysoko i daleko!    

Opis trasy:
Trasa:  Czerwony szlak bieszczadzki z Komańczy do Ustrzyków Górnych: Komańcza (ok. 8 km asfaltem) Duszatyn (ok. 480m n.p.m.), a dalej czerwonym szlakiem: Chryszczata (997) - przełęcz Żebrak (816) - Wołosań (1071) - Cisna (ok. 550)- Małe Jasło (1102) - Jasło (1153) - Okraglik (1101) - Smerek (560)- Smerek (1222) - Przeł. M. Orłowicza (1078) - Połonina Wetlińska (1253) - Berehy Górne (740), Połonina Caryńska (1297) - Ustrzyki Górne (ok. 640). 

Moja refleksja z biegu...
Na starcie zabrało się nas w końcu 10 osób, pięć drużyn po dwóch zawodników. Ja biegałem z Arkiem Załęckim, z którym wcześniej byłem kilka razy w Bieszczadach, ale pochodzić tylko, nigdy biegać. Asekurowaly nas 2 samochody (jeden dzięki uprzejmości kibiców Klubu Wysokogórskiego, którym raz jeszcze serdecznie dziekuję za pomoc!) z napojami, jedzeniem, etc. Start w Komańczy o 3.15, a tak naprawdę o 3.25, parę minut po wschodzie Słonca. Początek, czyli odcinek poniędzy Komańcza a poczatkiem podbiegu na Chryszczata biegniemy spokojnie. Do samego podbiegu pod Chryszczatą dobiegliśmy właściwie wszyscy razem, z tym, że Arek i ja na końcu stawki, przed nami na prowadzeniu Jarek Bieniecki z Adamem Postkiem, czyli nasi klubowi koledzy, za nimi drużyna Klubu Wysokogórskiego, dalej drużyna Maratonu Pęgów oraz Grzegorz Witkowski i Sławek Żółkowski, którzy wobec braku własnych druzym biegali razem jako „niezrzeszeni z Warszawy”. My, jak wspomnialem, na końcu, ale na razie wszyscy w zasiegu wzroku.
Pierwszy poważny podbieg. Całą noc i parę dni wcześniej lało, wiec podbieg na Chryszczatą błotnisty, poprzecinany strumieniami. Miejscami biegniemy po ścieżkach, którymi zwozi się drewno z lasu. Stromo i błoto. Trasa biegnie głównym bieszczadzkim szlakiem, ale mimo to miejscami jest źle oznaczona. Wszyscy oprócz Jurka i Grzegorza z Maratonu Pęgów gubimy sie na podejsciu. Tracimy czas, nadkladamy, ale spoko, znajdujemy szlak i lecimy dalej. My tracimy w sumie niewiele, ale zawodnicy z klubu wysokogórskiego i młodzi Rzeźnicy nadkładają prawie 15 minut. Jeziorka Duszatyńskie witamy o brzasku-pięknie, brak słów - w przewodniku bieszczadzkim jest zdjecie tych jeziorek o świcie. Polecam tym, którzy nie widzieli. Tam nas doganią Rzeźnicy, którzy zgubili się gdzieś wczesniej i teraz nadganiają. Powoli robi się coraz stromiej i nagle, kiedy rozmawiamy z doganiajacymi nas własnie Grzegorzem i Jerzym – bum i jestesmy na Chryszczatej. Nawet jej nie zauważylismy. To nas podbudowuje. Biegniemy teraz pełni nadzieji, ze może damy radę. Obstawiamy, że uda nam sie przebiec trasę w ok.10 godzin. Jurek i Grzegorz tydzień wcześniej biegali 100 km w Boguszowicach i pobiegli cos koło 13 godzin, liczymy więc, ze na 70 damy odpowiednio mniej. Wszyscy z którymi rozmawiamy jak nas mijają są nastawieni optymistycznie, nikt nie zakłada czasu dłuższego niż 10 godzin. Po jakimś czasie dobiegamy na przełęcz Żebrak. Postój, napoje, etc. Żałuję, że zostawiłem koszulkę z długim rękawem w drugim samochodzie, bo okazuje się, że nie jest aż tak ciepło. Młodzi Rzeźnicy są podobno 10 minut przed nami. Biegniemy. Po chwili przed nami kierunkowskaz - tabliczka z napisem Wolosań 1,5, Cisna [zamazane] 5h, zakładamy, ze ktoś wymazał liczbę 1 sprzed 5, ze to miało być 1,5h. Biegniemy. Byle do Wolosania, potem juz z górki. Po jakims czasie stromy podbieg - jest Wołosań! teraz w dół. Zbiegamy, aby po chwili znowy podbiegać – czyzby drugi Wołosań. Trzeci. Czwarty. Piąty. Cholera, dłuży się! gdzie ten Wołosań!?! Siódmy, ósmy... wreszcie widać dolinę, jeszcze kawałek przez las i nagle droga wali prosto w dół pod wyciagiem narciarskim Zbiegamy pod wyciągiem, potem jeszcze kawałek żwirową droga i dobiegamy do samochodu.
Po 4 godzinach i 24 minutach od startu dobiegamy do Cisnej. Jesteśmy z Arkiem sami, jedna drużyna za nami, trzy przed. Napoje, banany, snickersy, zmiana koszulek, etc. Arek biegnie dalej, ja zostaję zmienić skarpetki. Gubię sie potem jeszcze na pare minut szukając wyjscia szlaku z Cisnej i doganiam go dopiero pare kilometrów dalej na podbiegu pod Jasło - też właśnie zgubił trasę. Parę metrów przed nami są Jurek i Grzegorz. Grzegorz ma jakiś problem z nogą, ale będzie kontynuował. Mijamy ich na podbiegu. Na Małe Jaslo wbiegamy nawet dość szybko, potem dalej, otwartymi połoninami. Po drodze mijamy źródełko pod Jasłem, niestety, mimo deszczowej pogody w ostatnie dni żródełko nie jest zbyt obfite. Arek biegnie dalej, ja próbuje nabrać do bidonu choć trochę wody, ale wody prawie nie ma, zresztą, obaj biegniemy z butelkami z napojem izotonicznym i tak naprawdę mamy jeszcze co pić. Liczymy, że Jasło to połowa drogi. Jest 9.10. 5.45h na trasie, czyli mamy pół godziny zapasu. Niewiele mając na uwadze to, że zaczynamy odczuwać zmęczenie, a przed nami najgorsze. Biegniemy dalej, coraz częściej przechodzimy coraz dłuższe odcinki. Przed nami piękne widoki, ale nie widać nikogo. Ani naszych zawodników, ani turystów. Od rana nie widzielismy jeszcze ani  jednego turysty.
W końcu dobiegamy na Jaslo. Ale widoki! Patrzymy chwile wokoło a potem truchtamy dalej, na szczyt Okrąglika. Tam znowu tracimy cenny czas szukając własciwego szlaku. Znajdujemy, biegniemy  dalej, na Fereczatą. Ja mam kryzys. Schodzę sporą część. Obaj modlimy sie o podejście, żeby odpocząć od tego zbiegu. Zbiegi są najgorsze. Nabijaja mięsnie ud, bolą kolana. Po dłuższym zbiegu podejscie to dla nas synonim odpoczynku. Poza tym, jak jest pod górke to mamy pretekst, zeby iść, nie biec. Zbiegi są najgorsze. Nogi bolą jak diabli. Tak jak ja na poczatku poganiałem Arka, tak teraz Arek pogania mnie. Zbiegamy, schodzimy, a przed samym Smerekiem znowu gubimy szlak i nadkładamy około 2km po asfalcie. Ja biegnę, Arek idzie. Czekam na niego przy samochodzie. W Smereku mamy czas 7 godzin i 10 minut. Arek nie chce się zatrzymywać, pije tylko, bierze w rekę banany, snickersy i idzie dalej. Ja siedze jeszcze chwilę i gonię go truchtem. Mamy dość. To już ponad 50km. Idziemy po asfalcie! Nie jest dobrze. Młodzi Rzeźnicy są podobno 35 minut przed nami. 
Na podejściu pod Smerek utwierdzam się, że nie damy rady złamac 12 godzin. Jest ciężko. Błoto, zwózka drewna, stromo... spotykamy pierwszych turystów.  Ooo--przestraszyłam się, nie wiedziałam, że ktoś oprócz mnie tak wcześniej wychodzi na szlak – mówi mijana turystka.  Arek tłumaczy jej skąd biegniemy i kiedy wystartowalismy, ale chyba nam nie wierzy. Jest już przed jedenastą. Mamy niecałe 5 godzin, żeby się zmieścić w dwunastu godzinach. O Ambitnych założeniach pt. „10 godzin” zapomnieliśmy już dawno. Własciwie to już przestajemy liczyć i na 12, ale...
Ale Smerek wchodzi,  podejście strome, tak, że chwilami podpieramy się rękami i ... jesteśmy na Smereku! Niedaleko przed nami Przełęcz Orłowicza. Dobiegamy tam, mijamy przełąęcz i znowu się wspinamy – tym razem na Połoninę Wetlinską. Grzbietem połoniny biegnie kamienista ściezka. Co chwilę sie potykamy. Arek wali orla, ale wstaje- żywy. Biegnąc liczymy, że jeśli uda nam się dobiec do schroniska na okolo 12.45 to zbieg zajmie nam 30-40 minut i bedziemy mieli 1.40 na Połoninę Carynską. A koniec połoniny już tuż tuż. Jeszcze jeden podbieg i jest schronisko! Zbiegamy do Berehow. Biegniemy trochę otępiali ale Arek na chwilę włącza mózg i liczy, że 1.40 na Caryńską, która ma 9km, to mało, biorąc pod uwagę to, że Połoninę Wetlińską,  która ze Smerekiem liczy kilometrów 16, przebiegniemy w ponad 3 godziny. Rzeczywiście. Mało czasu. Nie zdążymy. Trzeba się sprężać. Dzwoni Jarek z pierwszej drużyny Rzeźnika - są ok. 40minut przed nami. Nastepni- Klub Wysokogórski -  zaraz za nimi, potem my. Grzegorz z drużyny niezrzeszonych odpadł w Smereku – kłopoty z żołądkiem. Jego partner dołaczył do Grzegorza i Jurka, którzy mają do nas blisko godzinę straty.
Kiedy stajemy przy aucie w Berehach Górnych mamy czas 10 godzin i 16 minut. Arek chyba nawet się nie zatrzymuje tylko zaczyna podchodzić pod Połoninę Caryńską. Ja zostawiam cały sprzęt, który dotychczas dzwigałem -  mapy, opatrunki, wodę, etc. teraz już trasa jest prosta, końcówka, można powiedzieć. Bierzemy tylko małą butelkę napoju i telefon - na wszelki wypadek. Obaj ledwo stoimy na nogach. Ja zmieniam jeszcze buty na lżejsze, zdejmuję bandaż (coś mi chrumknęło w kolanie przy zbiegu z Połoniny Wetlinskiej) i gonie za oddalajacym sie Arkiem. Podejście. Znak, że jest 1.15h do szczytu. Wchodzimy/wbiegamy to w niecałe 40 minut. Na scieżce kamienie, po którch ciężko nawet chodzić, ale szczytu widać już scieżkę po której, zdaje się, da się biec. Biegniemy. Słaniamy sie na nogach, mieśnie bolą jak cholera, ale okazuje się, że da sie jeszcze kawałek pobiec. Biegniemy prawie przez całą połoninę, ludzie patrzą na nas jak na idiotów (ciekawe jak daleko są od prawdy?). Dobrze, że szlak trawersuje ostatni fragment grani. Ustrzyki 1,15h. Zbiegamy pochyłą sieżką w kierunku lasu. Do 12 godzin zostało 40 minut. Znak 1h do Ustrzyków. Biegniemy w dół. Teraz już wiemy, że mamy szansę złamać 12 godzin. Byle się teraz nie zabić na tym ostatnim zbiegu. Zbiegamy jak wariaci, ludzie mówią, że w tym tempie skończymy w 10 minut. Czujemy się pocieszeni, a most w Ustrzykach coraz bliżej - nie widać go ale gdzieś tam jest... Już wiemy, że będzie poniżej 12 godzin, luzujemy trochę, truchtamy tylko powoli i... wreszcie jest! Most-meta w Ustrzykach. Godzina 15.11. 11godzin i 46 minut. Młodzi Rzeźnicy dobiegli 22 minuty wcześniej, ci z klubu wysokogorskiego - 10 minut przed nami. Godzinę i 35 minut po nas dobiegł Sławek Żółkowski. dotychczas niezrzeszony po tym biegu już zawodnik OTK Rzeźnik, a dziesięć minut później—chłopcy z Maratonu Pęgów. Zrobiliśmy to! przebiegliśmy Czerwony szlak w mniej niz 12 godzin. Wygraliśmy 3 skrzynki piwa od tych, którzy nie wierzyli, że nam sie uda!
 

.: Zobacz także

Administracja
Atrakcje turystyczne
Beskid Niski
Informacja Turystyczna
Kolejki wąskotorowe
Media podkarpackie
Muzea
Parki i rezerwaty
Prezentacje Gmin i Powiatów
Roweromania
Szlaki turystyczne
Twierdza Przemyśl
Uzdrowiska
Zamki Podkarpacia
Zielone granice
ZZ Biegi
Podkarpackie
Bilety Autobusowe
Bilety Lotnicze RyanAir
Bilety Lotnicze WizzAir
Ciekawe linki! Zgłoś/Dodaj
Hej! Na Grzyby!
Jaki namiot?
Mapy, Mapa OnLine
O ikonie słów kilka
Tanie Bilety Lotnicze
Turystyczna Piosenka
Wyciągi, warunki narciarskie, pokrywa, temp.
Zamek w Łańcucie
Księga gości
Forum
Galeria zdjęć
Szukaj...
Apartamenty Rzeszów
Autokar Europa
Bieszczady
Jazda Konna, Konie
Mapa Podkarpacia
Ogłoszenia Motoryzacyjne
Portal Rolniczy
Login:

Hasło:

Zapomniałem hasło

Oferty Agroturystyka | Apartamenty | Biura turystyczne | Domki letniskowe i wypoczynkowe | Hotele i Motele | Ośrodki wczasowe i wypoczynkowe | Pensjonaty i Pokoje Gościnne, Kwatery | Pola namiotowe | Przewodnicy i Piloci | Pływalnie i Baseny | Restauracje i Gastronomia | Sanatoria | Schroniska | Sklepy sportowe i turystyczne | Stadniny koni | Wędkarstwo | Wyciągi narciarskie | Wypożyczalnie i inne usługi turystyczne | Muzea | Parki | Roweromania | Szlaki turystyczne | Zamki | Grzyby | Uzdrowiska
SERWISY WSPÓŁPRACUJĄCE
         
         
Jeżeli jesteś zainteresowany współpracą z nami napisz do nas.
Copyright © Podkarpacki Portal Turystyczny & kwiateek & gate.cd 2003 - 2017 Wszelkie prawa zastrzeżone
Czas generowania strony: 0.012 secs